STEFANIA ŁĄCKA

Zarys biograficzny - w streszczeniu Ks. Postulatora S. Sojki

 

         Stefania Łącka, córka Antoniego i Agnieszki Wcisło, urodziła się 6 stycznia 1914 roku w Woli Żelichowskiej jako trzecie i ostatnie dziecko Łąckich.

Sakrament chrztu otrzymała 8 stycznia 1914 roku w Kościele Parafialnym w Gręboszowie, którego szafarzem był ks. Adam Bryl. Podstawowym źródłem utrzymania i warsztatem pracy jej pobożnych i pracowitych rodziców było gospodarstwo rolne. W siódmym roku życia Stefanii, umiera jej ojciec, który stracił zdrowie jako żołnierz walczący w obronie ojczyzny w czasie I wojny światowej. Troska o utrzymanie rodziny spoczywała na barkach jej matki i brata Franciszka, który zginął w wypadku w 1932 roku. Stefania pracowała przy matce wraz ze swoim drugim bratem Janem. Dwuklasową szkołę podstawową, nazywaną wtedy powszechną ukończyła w Woli Żelichowskiej. Według relacji ówczesnej kierowniczki szkoły, Anieli Grabiec, Stefania uczyła się doskonale, posiadała wrodzoną inteligencję, była karna, pracowita, uprzejma, ofiarna, zawsze chętna do pracy pozaszkolnej i niesienia pomocy koleżankom. Do wyższych klas III i IV szkoły podstawowej Stefania uczęszczała w Gręboszowie. W latach 1926-1928 uczęszczała do klasy VI i VII szkoły pod­stawowej w Dąbrowie Tarnowskiej. Dalszą naukę Stefania kontynuowała w I Żeńskim Seminarium Nauczycielskim im. bł. Kingi w Tarnowie, którego dyrektorem był ks. Józef Chrząszcz. W czasie pobytu w tej szkole była najpierw członkiem, a później prezesem Sodalicji Mariańskiej w Kościele Księży Filipinów w Tarnowie. Angażowała się w działalność szkolnego teatru, orkiestry oraz w harcerstwo, gdzie pełniła funkcję sekretarki hufca.  Należała do zespołu redagującego szkolny miesięcznik Złota Nić, którego była potem redaktorką. Seminarium Nauczycielskie ukończyła w 1933 roku. Marzyła studiować polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, lecz z powodu trudnej sytuacji materialnej w rodzinie zrezygnowała z tych marzeń. Wróciła do domu, wraz z matką pracowała na roli i pomagała w działalności Katolickiemu Stowarzyszeniu Młodzieży Żeńskiej w Karsach i Gręboszowie. W latach 1934-1939 Stefania pracowała w redakcji powołanego do istnienia przez Biskupa Tarnowskiego Franciszka Lisowskiego czasopisma diecezjalnego Nasza Sprawa. Pierwszym redaktorem naczelnym Naszej Sprawy został ks. Józef Chrząszcz, a po jego śmierci tę funkcję pełnili kolejno ks. dr Józef Lubelski i ks. Józef Paciorek. Ks. J. Chrząszcz powołał ją na redaktorkę specjalnego dodatku dla dzieci, który nosił tytuł Króluj nam Chryste. W tym czasie nawiązywała kontakty z placówkami misyjnymi prowadzonymi przez polskich misjonarzy, a ich wynikiem była bezpośrednia jej korespondencja z nimi. Po wybuchu II wojny światowej, na początku września 1939 roku wraz z całym zespołem redakcyjnym opuściła Tarnów i udała się na wschód. Po powrocie z wrześniowej tułaczki podjęła pracę w redakcji. Na początku 1940 roku, wraz z rozwojem ruchu podziemnego, zespół redakcyjny włączył się w konspiracyjną działalność wydawniczą, za co rok później wszyscy pracownicy na czele z księdzem Józefem Paciorkiem (ówczesnym redaktorem naczelnym) zostali aresztowani. Stefanię aresztowano w jej tarnowskim mieszkaniu 16 kwietnia 1941 roku. Najpierw została przewieziona do siedziby gestapo w Tarnowie przy ul. Urszulańskiej, a potem do tarnowskiego więzienia. Pomimo tortur stosowanych przez gestapo, a także w czasie przesłuchań w więzieniu, Stefania nie załamała się psychicznie i nikogo nie wydała. Po rocznym pobycie w tarnowskim więzieniu, 27 kwietnia 1942 roku, Stefanię wraz z innymi sześćdziesięcioma więźniarkami osadzono w oświęcimskim obozie zagłady, gdzie nadano jej numer 6886. Była to pierwsza grupa więźniarek-Polek, które przekroczyły bramy oświęcimskiego obozu. Podczas pierwszego apelu Stefania nie przyznała się do tego, że dobrze znała język niemiecki, ponieważ nie chciała się rozstać z towarzyszkami obozowej udręki. 15 sierpnia 1942 r. przeniesiono Stefanię Łącką i wszystkie kobiety z Auschwitz do Brzezinki. Podczas pobytu w obozie, Stefania opiekowała się chorymi i w pewnym momencie zaraziła się tyfusem, dlatego została przeniesiona do obozowego szpitala na blok 23. Po wyzdrowieniu, pod koniec wiosny 1943 roku, po przebytej chorobie postanowiła pracować w szpitalu jako pielęgniarka. Narażając własne życie, chrzciła noworodki i usługiwała ludziom ciężko chorym. Nawet, kiedy po pewnym czasie przeszła na funkcję pisarki blokowej (schreiberin), to nadal pomagała chorym – z wielkim poświęceniem. Stefania chciała być również przy konających, chroniąc ich od osamotnienia w ostatniej godzinie życia. Zachęcała inne więźniarki do wspólnej modlitwy przy umierających. Jako pisarka obozowa, miała dostęp do ewidencji korespondencji, co wykorzystała do pomocy więźniarkom w utrzymaniu kontaktu z ich rodzinami. Znając bardzo dobrze język niemiecki, pisała nocami listy, które formułowała w ten sposób, że pomimo ostrej cenzury docierały do rodzin na zewnątrz. Przy wypisywaniu chorych z rewiru na obóz, Stefania kryła przed wypisaniem te więźniarki, które były jeszcze bardzo słabe lub miały wyroki do karnych oddziałów, gdzie ich życie byłoby poważnie zagrożone. Ratowała również chore kobiety podczas selekcji do zagazowania lub na zastrzyk fenolu poprzez wykreślenie ich z listy lub zamieniając kartoteki osób przeznaczonych na śmierć na kartoteki zmarłych danej nocy więźniarek. Przez współwięźniarki nazywana była „Ziemskim Aniołem Stróżem”. Kilka razy udało się jej nawet wprowadzić na blok księdza – więźnia z grupy męskiej, pracującej na obszarze rewiru kobiecego, aby więźniarki mogły się wyspowiadać. Przygotowywała duchowo więźniarki do przyjęcia Komunii Świętej. Z narażeniem życia przechowywała poświęcone hostie przywiezione przez siostry zakonne z Pawiaka. Dzięki jej koleżance obozowej, Anieli Wajdowej, zachował się obozowy modlitewnik napisany przez Stefanię Łącką. Jest to dziesięć kartek, szczelnie zapisanych, zeszytych białą nitką, w których znajdujemy 11 pieśni i 8 modlitw. Według księdza Jana Marszałka, również więźnia obozów koncentracyjnych, to jedyny modlitewnik o jakim słyszał spisany dla wspólnej modlitwy więźniów i więźniarek. W nocy z 18 na 19 stycznia 1945 r. Auschwitz został zbombardowany. Stefania Łącka wraz z piątką najbliższych koleżanek opuściła  obóz 23 stycznia, aby poprzez Kęty, Andrychów, Kalwarię Zebrzydowską dotrzeć do rodzinnego domu w Woli Żelichowskiej. Codziennie uczęszczała do kościoła na Mszę Św. w Żelichowie i pomagała w pracy swojej rodzinie. Mimo słabego zdrowia rozpoczęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Pod koniec 1945 roku Stefa­nia zaczęła coraz bardziej podupadać na zdrowiu, dlatego została skierowana przez lekarzy do sanatorium do Zakopanego. Następnie przebywała jeszcze w Karpaczu i ponownie w Zakopanem. Jednak leczenie w różnych szpitalach i sanatoriach nie poprawiło jej zdrowia. Mimo złego samopoczucia starała się codziennie uczestniczyć we Mszy św. i przyjmować Eucharystię. Swoje cierpienia łączyła z męką Pana Jezusa. Na początku sierpnia 1946 roku wróciła do Krakowa z ostatniego pobytu w sanatorium w Zakopanem. Następnie została odwieziona do Kliniki Chorób Wewnętrznych przy ulicy Kopernika w Krakowie. Podczas pobytu w szpitalu, jedna ze znajomych pań pracująca na wysokim stanowisku, której Stefania uratowała życie w obozie, zdobyła dla niej trudno dostępne lekarstwo. Ktoś jednak ukradł te lekarstwa. Wtedy Stefania powiedziała z pogodą ducha: „To nic nie szkodzi, jemu pewnie bardziej to lekarstwo jest potrzebne niż mnie”. Stefania przebywała tylko kilka dni w szpitalu. Odeszła do Boga 7 listopada 1946 roku, mając niecałe 33 lata. Następnego dnia jej brat Mieczysław przewiózł jej ciało do domu w Woli Żelichowskiej. Pogrzeb odbył się 11 listopada na cmentarzu parafialnym w Gręboszowie, a ciało Stefanii zostało złożone w tym samym grobie, w którym spoczywało ciało jej matki. Wyrazem czci i pamięci o przedwcześnie zmarłej Stefanii są akty nadawania szkołom imienia Stefanii Łąckiej oraz tablice pamiątkowe. W jej rodzinnej miejscowości znajduje się publiczne gimnazjum im. Stefanii Łąckiej, a w niej tablica będąca wyrazem szacunku i hołdu. Podobne tablice znajdują się w Odporyszowie oraz w Gorzycach. W 1981 roku w obecności Biskupa Tarnowskiego Jerzego Ablewicza wmurowano tablicę pamięci Stefanii Łąckiej w kościele w Gręboszowie.

 

(Por. Marszałek Jan ks., Stefania Łącka. Szkic życiorysu,  w: „Currenda”, nr 9-12(1981), ss.  285-304, ADT, Sygn BZ (t. IV); Pawlikowska Maria, Stefania Łącka jako redaktorka pisma diecezjalnego „Nasza Sprawa”, Tarnów 2014, mps, ss. 32, ADT, Sygn BZ (V).)